4 Obserwatorzy
3 Obserwuję
Callitus

Trochę zdrowego snobizmu

Nie lubię tracić czasu na marne książki. Staram się nadrobić klasykę literatury, zapewne stąd ten snobizm w tytule. Nie gardzę także literaturą faktu, od czasu do czasu lubię jednak odpocząć przy młodzieżowej literaturze, bądź ckliwym romansie.

Teraz czytam

Hrabia Monte Christo
Aleksander Dumas (ojciec)
Antologia 100/XX. Tom I
Michał Dymitr Krajewski, Maria Rodziewiczówna, Stanisław Mackiewicz, Maria Konopnicka, Stefan Żeromski, Jan Parandowski, Janusz Korczak, Melchior Wańkowicz, Władysław Stanisław Reymont, Antoni Sobański, Józef Mackiewicz, Ryszard Kapuściński, Antoni Słonimski, Maria Dą
Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską
Dariusz Zaborek

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął

Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął - Jonas Jonasson Allan Karlsson jest przeciwieństwem wszystkiego, co można by pomyśleć o stulatku. Bez sztucznego biodra, sztucznych zębów, czy respiratora, który podtrzymywałby jego życie. To człowiek, który spokojnie wiedzie emerytalne życie na szwedzkiej prowincji, mieszkając w domu starców, gdzie ma wszystko, czego mu trzeba – jedzenie oraz wódkę. Albo tak nam się tylko zdaje. Bo w dniu swoich setnych urodzin Allan stwierdza, że ma dość spokojnego życia i postanawia wyrwać się ze szponów okropnej pielęgniarki, pisanych zasad i rygoru życia od posiłku do posiłku. Dlatego, nie rozważając tej decyzji, spontanicznie, postanawia wyskoczyć przez okno i zniknąć. Akcja powieści jest podobnie absurdalna, jak jej tytuł. Z jednej strony kontynuujemy podróż ze stulatkiem zaraz po tym, jak postanawia zniknąć i razem z osobami, które spotyka po drodze, wplątuje się w ogrom kuriozalnych sytuacji. Z drugiej natomiast poznajemy ekscytujące sto lat z życia Allana, które wręcz obfituje w tego typu zdarzenia. Poznaje najważniejsze osobistości przed i powojennego świata, jednak z jego brak wykształcenia, dobrych manier, ogłady i podstawowej wiedzy o układzie sił na świecie wynika ogrom niezręcznych sytuacji, absurdalnych dialogów (z czego moim osobistym faworytem jest ten ze Stalinem: „-Myślałem nad jedną rzeczą - powiedział Allan./-Jaką? - spytał Stalin ze złością./-Że może wziąłbyś i zgolił te wąsy?”), jest świadkiem wielu przełomów, które zmieniały bieg zdarzeń, mimo to na słowo „polityka” reaguje wręcz alergicznie. Przemierzył prawie wszystkie kontynenty, nauczył się ogromnej ilości języków, nawiązał wiele przyjaźni. Allan jest chyba przeciwieństwem wszystkiego, co prezentuje sobą ten dzisiejsza, tak przecież cywilizowana rzeczywistość. Daje się porwać chwili, doświadcza ogromu rzeczy, o których nam nawet się nie marzy, podróżuje tam, gdzie my odkładamy latami, aby takie miejsca odwiedzić. Zachowuje momentami wręcz dziecięcą ciekawość świata, której my tak szybko się pozbawiamy w dążeniu do wyższego wykształcenia, dobrej pracy i posiadaniu własnego kąta. Czasem zdarzy mu się wylać zbyt dużo za kołnierz, z tego powodu także pewne myśli wypływają z jego ust zbyt swobodnie. Ma dar wplątywania się w kłopoty, wychodzenia z nich obronną ręką, ale opowieść o jego młodości porywa, wciąga i sprawia, że nie da się od niej oderwać. Ponieważ tej właśnie rzeczy nie można Jonassowi odmówić – mimo tego, że widać, jak wyraźnie wzoruje się na Forreście Gumpie i jego powieść to odgrzewany kotlet, to drwienie z postaci historycznych, koloryzowanie pewnych wydarzeń, podróż przez dwudziesty wiek wychodzi mu znakomicie. Robi to z ogromną dozą humoru, autoironii, nie próbuje być tym, czym nie jest. Przygody całej szajki przestępców śledzi się z zapartym tchem, kolejne kartki przewracają się wręcz same. Doskonała rozrywka, z ogromną dozą humoru i bezpretensjonalności. Idealna lektura na początek lata