4 Obserwatorzy
3 Obserwuję
Callitus

Trochę zdrowego snobizmu

Nie lubię tracić czasu na marne książki. Staram się nadrobić klasykę literatury, zapewne stąd ten snobizm w tytule. Nie gardzę także literaturą faktu, od czasu do czasu lubię jednak odpocząć przy młodzieżowej literaturze, bądź ckliwym romansie.

Teraz czytam

Hrabia Monte Christo
Aleksander Dumas (ojciec)
Antologia 100/XX. Tom I
Michał Dymitr Krajewski, Maria Rodziewiczówna, Stanisław Mackiewicz, Maria Konopnicka, Stefan Żeromski, Jan Parandowski, Janusz Korczak, Melchior Wańkowicz, Władysław Stanisław Reymont, Antoni Sobański, Józef Mackiewicz, Ryszard Kapuściński, Antoni Słonimski, Maria Dą
Czesałam ciepłe króliki. Rozmowa z Alicją Gawlikowską-Świerczyńską
Dariusz Zaborek

Gwiazd naszych wina

Gwiazd naszych wina - John Green, Magda Białoń-Chalecka "Czasem czytasz książkę i wypełnia cię ona tą dziwną gorliwością i nabierasz pewności, że tego świata, który właśnie roztrzaskał się na kawałki, nigdy nie pozbierasz już w jedną całość, chyba że do czasu, gdy każdy żyjący człowiek tę książkę przeczyta." Hazel i Gus to para nastolatków. Oczywiście, nie taka zwyczajna - każdy z nich doświadczył w swoim życiu więcej cierpienia, niż niejeden dorosły człowiek. Każde z nich ma pewne doświadczenia związane z rakiem, Gus stracił z tego powodu nogę, a nieodłączną towarzyszką Hazel jest butla z tlenem. Spotykają się - dosłownie! - w sercu Jezusa, w grupie wsparcia dla tych, dla których każdy kolejny dzień jest błogosławieństwem, bo udało im się przedłużyć, jak twierdzi Hazel, marny żywot, wypełniony chemioterapią i obawą o to, że choroba powróci. "Bo jesteś piękna. A ja lubię patrzeć na pięknych ludzi i już jakiś czas temu zdecydowałem, że nie będę odmawiać sobie tych najprostszych przyjemności związanych z egzystencją." Ta książka jest emocjonalnym szantażem. John Green idealnie gra na emocjach czytelnika. Programuje go, wie z góry, w którym momencie będzie się on śmiał, w którym płakał, a w którym będzie robił obie te rzeczy. Czy przeszkadza mi to? Nie. Bo Green steruje nami w mądry sposób i z chęcią mu się poddałam. Poruszył każdą cząstkę mnie, każda część mojego ciała śmiała się, płakała bądź robiła obie te rzeczy naraz. Tego wymagam od literatury - aby nie był to tylko zlepek stron. Aby poruszył najgłębsze pokłady mojego człowieczeństwa. W błędzie są ci, którzy uważają, że aby ta książka przypadła komuś do gustu, trzeba być nastolatkiem, który przeciw wszystkiemu się buntuje i który wszystkiego nienawidzi. Jest wręcz przeciwnie - żeby prawdziwie zrozumieć i pokochać tę książkę, nie można być ludzkim humanoidem. "To nie Ty decydujesz o tym, że zostaniesz zraniony... Masz jednak coś do powiedzenia w wyborze tego, kto Cię będzie ranił. Jestem zadowolony z moich wyborów" Ja też, Johnie Green Ja też.